Pilnie poszukujemy domu dla Kajusa

PILNIE POSZUKUJEMY DOMU:
Aktualny opiekun psa zmuszony sytuacją życiową musi wyjechać do pracy za granicę. Charakter jego przyszłej pracy uniemożliwia mu zabranie psa ze sobą. Opiekun zwrócił się do Urzędu Miasta-a w następstwie do nas-z prośbą o pomoc.
Kajus przyszedł na świat 12.06.2011r. Wychowywał się w mieszkaniu, przebywał również (w ramach odwiedzin na wsi). Jest łagodny, przyjacielski do ludzi. Toleruje koty oraz inne psy. Kajus wielokrotnie przebywał w towarzystwie dzieci-zachowywał się bezkonfliktowo. Obsesją Kajusa jest gra w piłkę nożna oraz jazda samochodem:)
Dom dla Kajusa musimy znaleźć do końca maja....



Kilka dni temu dostaliśmy telefon z prośbą o pomoc. Pani, która dokarmia kotkę wraz z czterema malutkimi kociakami musi wyjechać. Po wielu poszukiwaniach, udało nam się znaleźć dom tymczasowy, gdzie umieściliśmy kociaki. Kotki dostały wyprawkę jedzenia,żwirku oraz Pani wpłaciła nam małą darowiznę. Trzymamy kciuki za kociaki, aby udało się znaleźć im szybko nowe domy! Dziękujemy Adzie za transport oraz Dawidowi za dowiezienie transporterów.



Podpisanie porozumienia z Urzędem Miasta Częstochowa na koordynację programu sterylizacji i kastracji kotów wolno żyjących

Na okres 16.03.2017 - 31.03.2018r. podpisaliśmy (oprócz dotychczasowego koordynatora: fundacji SOS Animals) porozumienie z Urzędem Miasta Częstochowa na koordynację programu sterylizacji i kastracji kotów wolno żyjących. Jeśli opiekujesz się kotami, dokarmiasz je, dajesz im namiastkę czułości - zgłoś do nas lub do fundacji SOS Animals potrzebę wykastrowania/wysterylizowania takich kotów. Przyjmiemy zgłoszenie, umówimy termin wizyty w wyznaczonym gabinecie weterynaryjnym, pomożemy - jeśli będzie taka konieczność w wyłapaniu kotów. W ten sposób ograniczymy ilość kotów na terenie naszego miasta. Numer telefonu do fundacji SOS Animals: 537 381 912 Numer telefonu do naszego stowarzyszenia: 603 845 931

Dziękujemy osobom, które przekazały nam środki na opłacenie spejalistycznej konsultacji u kota Fifi. Z wpłat od Was uzbieraliśmy 60zł-resztę kwoty czyli 110zł przeznaczyliśmy ze środków własnych stowarzyszenia.Doktor zalecił wyczyszczenie oka i zaszycie-celem wyeliminowania ryzyka infekcji (musimy też oczyścić zęby i usunąć te,które powodują wyłącznie ból). Na drugie oczko-Fifi widzi odrobinę-czyli reaguje na światło. Aktualnie Fifi przebywa w domu tymczasowym. Na ciąg dalszy leczenia potrzebujemy ok 300zł-czekamy na dokładną kwotę podaną przez lekarza.
Prosimy o dalsze wsparcie na leczenie Fifi.
Stowarzyszenie Częstochowa dla Zwierząt tytuł przelewu:
darowizna Fifi;
numer konta: 55 1750 0012 0000 0000 3493 4827


Wsparcie finansowe dla kota Fifi


Prosimy o wsparcie finansowe na zbiórkę pieniędzy na konsultację lekarską. Akcja dotyczy kota o imieniu Fifi.
Jest dorosły,ma ok 4 lat. Jako bezdomny kociak został przygarnięty przez dobrą duszę. W następstwie nieleczonego kociego kataru, Fifi ma problem z oczami. Lekarze częstochowscy (aż czwórka) stwierdzili,że kot nie widzi. Nie wiadomo czy nie trzeba będzie usunąć gałek ocznych,bo dochodzi do częstych stanów zapalnych oczu. Nadarza się sposobność, aby wypowiedział się specjalista w tym temacie. 06 kwietnia będzie właśnie na konsultacjach w Częstochowie chirurg oka z Krakowa. Koszt wizyty to 170zł.
W zależności jaka będzie diagnoza-będziemy próbować dalej kociakowi pomóc. Wpłaty prosimy kierować na Stowarzyszenie Częstochowa dla Zwierząt tytuł przelewu: darowizna Fifi; numer konta:
55 1750 0012 0000 0000 3493 4827

Opowiadanie o wegańskiej ciąży plus ciąg dalszy:)

Jestem weganką od trzech lat, mój partner od pięciu lat. Oboje przeszliśmy na weganizm z pobudek etycznych i dzięki temu nie było to dla nas trudne. W styczniu 2016 dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Tysiące myśli w sekundę. Od początku wiedziałam, że ciąża będzie możliwa na diecie wegańskiej, choć pewnie jak każda matka, miałam delikatne obawy. Pierwszy trymestr był okresem dostrajania się do nowej sytuacji, burzy hormonów i rozkwitania. W ciąży z synkiem czułam się wspaniale, oprócz paru dolegliwości typowo ciążowych. Niestety w pierwszym trymestrze pozwalałam sobie na dużo niezdrowego jedzenia, hormony szalały a ja dosłownie nie mogłam się powstrzymać. W ruch wchodziły pizze, makarony, słodycze itp. Wszystko oczywiście w wersji wegańskiej. W drugim trymestrze zaczęłam bardziej dbać o to co jem. Podstawą mojej diety były nasiona strączkowe, orzechy, warzywa, mniej owoców, ponieważ przestałam całkowicie mieć ochotę na słodkie w jakiejkolwiek postaci, za to ogórki kiszone – BAJKA! Chyba jest sporo prawdy w tym, że gdy ma się w brzuchu syna ma się ochotę na kwaśne i słone:) Również koktajle zagościły w mojej diecie na dłużej. Koktajle były bardzo ważne ponieważ zawierały dużo witamy C, żelaza, kwasy omega oraz kwas foliowy (nie licząc już takich witamin jak witamina A czy E oraz innych w zależności od składu koktajlu). Podstawą była natka pietruszki (pęczek) i olej lniany ( 1-2 łyżki). Później dodawałam mleko roślinne i owoce. Ważnym elementem diety były prażone niełuskane ziarna sezamu. Sezam jest bombą odżywczą - zawiera dużo wapnia, magnezu, potasu, fosforu, cynku, żelaza i sodu. Posypywałam nim jedzenie, najczęściej obiad - wystarczyła 1 łyżka. Od początku ciąży suplementowałam witaminę D, kwas foliowy oraz witaminę B12. Jedyne problemy jakie wystąpiły w ciąży to problemy w drugim trymestrze z nerką. Otóż, ułożenie oraz wielkość synka powodowało takie dolegliwości. W trakcie pobytu w szpitalu, w wyniku badania, okazało się, że mam delikatny niedobór żelaza, co jest często przypadłością wśród kobiet w ciąży, nawet tych które jedzą mięso. O dziwo po kilku miesiącach od urodzenia dziecka zrobiłam badania krwi, które wyszły bardzo dobrze, bez zbędnej suplementacji żelazem. Na koniec chciałabym podkreślić, to co większość kobiet nie wie i ja też o tym nie wiedziałam, że prędzej nam matkom zabraknie substancji odżywczych niż naszemu maleństwu. Co nie znaczy, że nie jest ważne abyśmy dbały o dietę dla siebie samych i dla maleństwa. Musimy mieć przecież siłę, aby tuż urodzeniu móc opiekować potomstwem. Synek urodził się poprzez poród naturalny. Jego waga wynosiła 4150 kg, otrzymał 10/10 punktów w skali Apgar, nie miał żółtaczki. Do dziś rozwija się bardzo szybko, co może potwierdzić lekarz prowadzący i fizjoterapeuta, który miał okazję obserwować go. Teraz ma 7 miesięcy - raczkuje, staje na własne nóżki i waży prawie 12 kg. Jeżeli kogoś interesują dalsze nasze losy zapraszam na mój instagram nick: karolinacharna, a jeżeli ktoś ma jakieś pytania proszę pisać na maila: karolinacharna@gmail.com Autorka powyższego opowiadania nie ma żadnych kwalifikacji medycznych. Podzieliła się swoimi doświadczeniami wyłącznie na zasadzie streszczenia historii z życia wziętej:)

Opowiadanie o wegańskiej ciąży (PDF)

Informacja

Ciekawostka: Psom nie wolno jeść czekolady, ponieważ zawiera toksyczną dla nich teobrominę, która może spowodować silne zatrucia nie tylko u psa, ale również u konia, papugi i kota.  
Visit Us On Facebook